Proces Collegium Humanum odroczony do 3 grudnia
Proces 23 oskarżonych w aferze Collegium Humanum, który miał się rozpocząć 15 października w Sądzie Okręgowym w Warszawie na Bemowie, nie doszedł do skutku. Sąd odroczył jego start do 3 grudnia, bo jeden z oskarżonych nie został skutecznie powiadomiony o terminie rozprawy. Na sali obecni byli m.in. prezydent Wrocławia Jacek Sutryk oraz byli europosłowie Karol Karski i Ryszard Czarnecki.

Proces 23 oskarżonych w aferze Collegium Humanum miał się zacząć w środę w Sądzie Okręgowym w Warszawie, w jego siedzibie przy ul. Kocjana na Bemowie. Rozprawa nie ruszyła — sąd odroczył jej start do 3 grudnia.
Dlaczego proces nie zaczął się 15 października
Powodem odroczenia był brak powiadomienia jednego z oskarżonych o terminie rozprawy. Prokurator Piotr Żak wniósł o odroczenie, bo nie miał dowodu, że wezwanie zostało skutecznie doręczone jednemu z 23 oskarżonych. Sąd przychylił się do tego wniosku i wyznaczył kolejny termin na 3 grudnia.
Prokurator wnioskował też o zwrot sprawy do prokuratury, ale sąd tego wniosku nie uwzględnił — proces, choć odroczony, formalnie dalej toczy się przed warszawskim sądem.
Kto zjawił się na sali
Mimo że rozprawa nie doszła do skutku, do sądu przyjechali ludzie związani ze sprawą. Był tam Jacek Sutryk, prezydent Wrocławia — jego nazwisko podano, bo oskarżony nie wnioskował o jego utajnienie. Obecni byli też byli europosłowie Karol Karski i Ryszard Czarnecki. Jednym z 23 oskarżonych jest Adrian K., pracownik TV Republika, który wszedł na salę sądową w towarzystwie mecenasa Bartosza Lewandowskiego.
Lokalizację na Bemowie wybrano, bo tylko tam znajduje się sala mogąca pomieścić wszystkich oskarżonych.
Dlaczego proces trafił do Warszawy, a nie do Katowic
Sprawę do Warszawy przekazał w styczniu katowicki sąd apelacyjny. Przeniesienie uzasadniono tym, że większość świadków mieszka w stolicy — 32 z 76 świadków wskazało adres w Warszawie, a na Śląsku zamieszkuje tylko kilku z nich.
Jak 29 oskarżonych zmieniło się w 23
Pierwotny akt oskarżenia objął 29 osób. Siedem z nich uzgodniło z prokuratorem dobrowolne poddanie się karze, a ich sprawy wyłączono do odrębnego rozpoznania. Wobec sześciu z nich już wydano wyroki skazujące. To dlaczego na ławie, która miała zasiąść w środę w Warszawie, znalazło się 23 oskarżonych, nie 29.
Skala śledztwa
Proces 23 osób to tylko część całego postępowania. W całym śledztwie przedstawiono łącznie 475 zarzutów 83 podejrzanym, a wartość zabezpieczonego mienia przekracza 176 mln zł i 600 tys. euro.
Prokuratura zarzuciła oskarżonym popełnienie 67 przestępstw, przede wszystkim o charakterze korupcyjnym. Ze śledztwa wynika, że na uczelni wystawiano fałszywe świadectwa ukończenia studiów MBA.
Co dalej
Kolejny termin rozprawy wyznaczono na 3 grudnia. Nie wiadomo jeszcze, który z 23 oskarżonych nie otrzymał skutecznie doręczonego wezwania — to właśnie ten brak spowodował odroczenie. Nie podano też, ile potrwa cały proces i kiedy można oczekiwać wyroku.
Źródła
Tekst opracowany z pomocą sztucznej inteligencji. Za publikację odpowiada Redakcja Co w Warszawie.
Powiązane materiały
Collegium Humanum: proces 23 oskarżonych rusza w Warszawie
W czwartek 15 października w Sądzie Okręgowym w Warszawie rusza proces dotyczący prywatnej uczelni Collegium Humanum, obecnie Uczelni Biznesu i Nauk Stosowanych Varsovia. Na ławie oskarżonych zasiądzie 23 osoby, którym łącznie postawiono 67 zarzutów: od fałszowania dyplomów po korupcję i pranie pieniędzy. Do końca października zaplanowano siedem posiedzeń.
Afera Collegium Humanum: zatrzymano 11 osób, w tym byłych władz uczelni
Funkcjonariusze CBA i Straży Granicznej zatrzymali we wtorek 29 września 11 osób w ramach śledztwa dotyczącego afery Collegium Humanum. Wśród zatrzymanych są osoby, które pełniły wysokie funkcje na dwóch prywatnych uczelniach wyższych. Śledztwo dotyczy handlu dyplomami i prania pieniędzy i obejmuje już 26 uczelni w całym kraju.
„Solidarność” dołącza do protestu pod Trybunałem w Warszawie
Dzień po środowych przepychankach z policją pod Trybunałem Konstytucyjnym w Warszawie pod budynek przyjechali związkowcy „Solidarności” z całej Polski. Mimo zapowiadanego wzmocnienia protestu, w czwartek o godz. 11 ludzi w miasteczku było wyraźnie mniej niż dzień wcześniej. Związek zapowiedział, że obejmie dyżury przy Trybunale.