Wołomin: 54-latek z zakazem kontaktu z dziećmi trafił do aresztu
54-letni mieszkaniec gminy Somianka został zatrzymany 25 września 2026 roku w Karpinie przez kryminalnych z Komendy Powiatowej Policji w Wołominie. Mężczyzna, mimo obowiązującego sądowego zakazu kontaktowania się z dzieckami przez internet, od połowy lipca nagabywał w sieci osoby, które przedstawiały się jako dziewczynki poniżej 15 lat. Sąd zdecydował o jego trzymiesięcznym areszcie.

Kryminalni z Komendy Powiatowej Policji w Wołominie zatrzymali 25 września 2026 roku w Karpinie 54-letniego mieszkańca gminy Somianka, podejrzanego o nagabywanie dzieci w internecie w celach seksualnych. Mężczyzna trafił za kratki po tym, jak od 16 lipca korespondował z osobami, które uważał za dziewczynki poniżej 15 lat.
Pisał do fundacji, myślał, że pisze do dzieci
Przez ponad dwa miesiące 54-latek prowadził w sieci rozmowy z trzema osobami podającymi się za małoletnie dziewczynki. Mężczyzna przesyłał im treści pornograficzne, proponował obcowanie płciowe oraz nakłaniał do innych czynności seksualnych, mimo że jego rozmówczynie wprost informowały go, że mają mniej niż 15 lat. W rzeczywistości korespondował ze współpracownikami fundacji, która specjalizuje się w demaskowaniu osób wykorzystujących dzieci w internecie. Osoby te zgłosiły sprawę policji, co umożliwiło funkcjonariuszom zaplanowanie zatrzymania.
Czytaj teżLekarz Dawid K. z zarzutami w sprawie Szpitala PołudniowegoRecydywista miał zakaz kontaktu z dzieckami
Zatrzymany nie był w tej sprawie przypadkowym podejrzanym. Jak podała policja, mężczyzna był wcześniej wielokrotnie karany za podobne przestępstwa i odbywał za nie karę pozbawienia wolności. Obowiązywał go również sądowy zakaz kontaktowania się z osobami poniżej 15 lat przez internet i aplikacje do przesyłania wiadomości. Mimo tego zakazu ponownie próbował nawiązać kontakt z małoletnimi, co stało się podstawą dodatkowego zarzutu naruszenia postanowienia sądu.
Sąd zastosował trzymiesięczny areszt
Prokuratura postawiła 54-latkowi zarzuty usiłowania nawiązania kontaktu z małoletnim w celu popełnienia przestępstwa seksualnego, rozpowszechniania treści pornograficznych oraz naruszenia sądowego zakazu. Na wniosek prokuratury sąd zdecydował o zastosowaniu wobec podejrzanego trzymiesięcznego aresztu. Za czyny, które mu się zarzuca, grozi do 10 lat pozbawienia wolności.
Źródła
- Policja.pl — Wołomińscy kryminalni we współpracy z „łowcami pedofilów” zatrzymali 54-latka. Przez Internet miał składać dzieciom propozycje seksualne. Sąd zdecydował o areszcie
- wwl24.pl — 54-latek zatrzymany przez wołomińskich kryminalnych. Miał składać dzieciom propozycje seksualne
- Gazeta Stołeczna (wyborcza.pl) — Myślał, że proponuje seks dziecku. Kryminalni z Wołomina zatrzymali 54-latka
Tekst opracowany z pomocą sztucznej inteligencji. Za publikację odpowiada Redakcja Co w Warszawie.
Powiązane materiały
Driftował BMW przy S8 w Karpinie. Auto odjechało na lawecie
Policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Wołominie zatrzymali w niedzielę 4 października 2026 roku 22-letniego kierowcę BMW, który celowo wprowadził samochód w poślizg na ulicy Firmowej w rejonie Karpina, przy drogach dojazdowych do trasy S8. Skończyło się wysokim mandatem, punktami karnymi, zatrzymaniem prawa jazdy i wywiezieniem auta lawetą. Interwencja pokazuje, jak policja w powiecie wołomińskim reaguje na driftowanie na drogach publicznych.
Wołomin: 25-latek zatrzymany po ucieczce z miejsca potrącenia
25-letni mieszkaniec powiatu wołomińskiego został zatrzymany przez policję trzy tygodnie po tym, jak potrącił dziewczynkę na przejściu dla pieszych w Duczkach i uciekł z miejsca zdarzenia. Mężczyzna miał wtedy cztery obowiązujące sądowe zakazy prowadzenia pojazdów. Sąd zastosował wobec niego tymczasowe aresztowanie.
Chciał niższego czynszu na Woli, dostał w twarz i groźby
Stanisław Nawrocki, najemca mieszkania w bloku na Woli, po prośbie o obniżkę czynszu usłyszał groźby i został uderzony w twarz, a mieszkanie zostało odcięte od wody. Z zawodu zajmuje się nieruchomościami i swój spór chciał prowadzić wyłącznie na piśmie, ale jak twierdzi, policja stwierdziła, że „nic się nie da zrobić”.