Dożywocie grozi policjantowi za zabicie kolegi na Pradze-Płn.
Do sądu na warszawskiej Pradze-Północ trafił akt oskarżenia przeciwko policjantowi, który w listopadzie 2024 roku podczas interwencji przy ul. Inżynierskiej śmiertelnie postrzelił kolegę z innego patrolu. Prokuratura zarzuca mu przekroczenie uprawnień i niezgodne z procedurą użycie broni, które doprowadziło do śmierci 35-letniego sierżanta sztabowego. Oskarżonemu grozi nawet dożywocie.
Prokuratura skierowała do sądu na warszawskiej Pradze-Północ akt oskarżenia przeciwko policjantowi, który podczas służby śmiertelnie postrzelił kolegę z patrolu. Dokument trafił do sądu w środę, 7 października, niemal dwa lata po tragicznej interwencji przy ulicy Inżynierskiej.
Interwencja zakończyła się śmiercią policjanta
Do zdarzenia doszło 23 listopada 2024 roku w kamienicy przy ul. Inżynierskiej 6 na Pradze-Północ, gdzie policja interweniowała wobec agresywnego mężczyzny zgłoszonego przez mieszkańców. Na miejsce wysłano dwa patrole – umundurowany, który dotarł pierwszy i rozpoczął interwencję, oraz oddelegowany po cywilnemu. Gdy funkcjonariusze zmagali się z zatrzymywanym mężczyzną, do akcji dołączył wywiadowca Mateusz Biernacki, 35-letni sierżant sztabowy z dziewięcioletnim stażem w policji. Policjant prewencji, 21-letni wówczas stażysta Bartosz Z., nie rozpoznał kolegi w cywilnym ubraniu i oddał w jego stronę strzał. Biernacki, ojciec dwójki dzieci, zmarł w szpitalu mimo udzielonej pomocy medycznej.
Zarzut przekroczenia uprawnień i użycia broni niezgodnie z procedurą
Prokurator zarzuca Bartoszowi Z. przekroczenie uprawnień oraz użycie broni służbowej niezgodne z obowiązującą procedurą, co doprowadziło do ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, którego następstwem była śmierć kolegi. Za ten czyn grozi kara od pięciu lat pozbawienia wolności do dożywocia. Oskarżony nie przyznał się do winy, ale – jak wynika z wcześniejszych ustaleń prokuratury – zdecydował się złożyć wyjaśnienia zamiast skorzystać z prawa do odmowy zeznań.
Sąd nie zastosował aresztu tymczasowego
Mimo wniosku prokuratury sąd odmówił tymczasowego aresztowania policjanta, który od zdarzenia pozostaje na wolności objęty dozorem policyjnym. Prokuratura nie złożyła zażalenia na tę decyzję. Teraz sprawą zajmie się sąd rejonowy właściwy dla Pragi-Północ, który rozstrzygnie o winie i ewentualnej karze dla oskarżonego.
Źródła
Tekst opracowany z pomocą sztucznej inteligencji. Za publikację odpowiada Redakcja Co w Warszawie.
Powiązane materiały
Wypadek na Trasie Łazienkowskiej. Nie żyje kierowca Dacii
Kierowca samochodu osobowego zmarł po wypadku, do którego doszło w niedzielę, 4 października, na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie, przy zjeździe na Wisłostradę. Jego Dacia straciła kontrolę, uderzyła w bariery energochłonne i dwa inne auta, po czym przewróciła się na bok. Mimo reanimacji i przewiezienia do szpitala w stanie krytycznym mężczyzny nie udało się uratować. Pozostali kierowcy nie odnieśli obrażeń.
Wypadek na Trasie Łazienkowskiej. Kierowca Dacii reanimowany
W niedzielę 4 października około godz. 14:40 na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie zderzyły się trzy samochody osobowe: Opel, Dacia i Toyota. Dacia przewróciła się na bok, a jej kierowca wymagał reanimacji na miejscu. Według wstępnych ustaleń Komendy Stołecznej Policji kierowca najprawdopodobniej stracił panowanie nad pojazdem. Mężczyzna trafił do szpitala w stanie krytycznym, a ruch w kierunku Wisłostrady był utrudniony.
Ciężarówka przewróciła się na S8 w Trojanach. Korek na 10 km
W sobotę 3 października ciężarówka z naczepą przewróciła się na trasie S8 w Trojanach w powiecie wołomińskim. Po pęknięciu opony ciągnik siodłowy wywrócił się na bok i całkowicie zablokował jezdnię w kierunku Wyszkowa, czyli w stronę Białegostoku. Policja przekazała, że kierowca był trzeźwy i miał uprawnienia do prowadzenia takiego pojazdu, a nikt nie odniósł poważnych obrażeń. Korek na tej trasie przekroczył 10 km.