Poród w łazience Międzyleskiego: areszt dla partnera niewydany
Do zdarzenia doszło 1 października w Międzyleskim Szpitalu Specjalistycznym w Warszawie — Wiktoria urodziła w łazience niecałą godzinę po tym, jak personel odesłał ją do domu, a jej partner zdemolował oddział. Prokurator chciał trzymiesięcznego aresztu dla 26-letniego Karola P., ale sąd odmówił, nie zlecając mu nawet dozoru policyjnego. Szpital zaprzecza wersji pacjentki.

„Nie wygląda pani na kogoś, kto zaraz urodzi” — takie słowa, jak relacjonuje Wiktoria, usłyszała od personelu Międzyleskiego Szpitala Specjalistycznego, zanim ją odesłano do domu. Niecałą godzinę później urodziła w łazience, a jej partner zdemolował oddział.
Co się stało 1 października
Do zdarzenia doszło 1 października w szpitalu na warszawskiej Pradze-Południe. Według relacji Wiktorii, personel poradził jej, by w domu wzięła ciepłą kąpiel, i odesłał ją ze skurczami. Poród odbył się w łazience niecałą godzinę po powrocie do domu. Jej partner, obecny przy zdarzeniu, wrócił na oddział i — jak podała policja — zdemolował wyposażenie oraz zwyzywał położne.
Straty wyceniono na 67 tys. zł. Jak podała podinspektor Joanna Węgrzyniak, oficer prasowa Komendy Rejonowej Praga-Południe, w komunikacie z 14 października, mężczyzna zniszczył drzwi, dystrybutor do wody, gaśnice oraz elementy wyposażenia windy.
Zatrzymanie, zarzuty i decyzja sądu
Funkcjonariusze wydziału kryminalnego zatrzymali 26-letniego Karola P. kilka godzin po zdarzeniu. Następnego dnia mężczyzna usłyszał cztery zarzuty: groźby karalne, znieważenie, naruszenie nietykalności cielesnej oraz zniszczenie mienia.
Prokurator złożył w sądzie wniosek o tymczasowe aresztowanie na trzy miesiące. Sędzia nie przychylił się do tego wniosku i wypuścił podejrzanego, nie zlecając mu nawet dozoru policyjnego. Uzasadnienia tej decyzji nie podano do publicznej wiadomości. Obrony mężczyzny podjął się — według różnych relacji medialnych — adwokat Olaf Szczypiński bądź mecenas Maciej Kryczka. „Bo kluczowe dla zrozumienia tej sprawy są okoliczności” — przekonuje Szczypiński.
Szpital zaprzecza części relacji
Dyrektorka Elżbieta Mickiewicz-Dytko w komunikacie z 16 października stwierdziła, że przedstawiany w mediach opis zdarzenia jest niezgodny z prawdą. Według szpitala personel oddziału zaproponował pacjentce pozostanie na dalszą obserwację, a placówka zaprzecza, że ciężarna została odesłana do domu. Szpital zapewnił też, że pacjentka i dziecko byli w dobrym stanie i nie znajdowali się w stanie zagrożenia życia ani zdrowia, a nagrania z kamer monitoringu przekazano organom ścigania.
Relacja ojca dziecka, przekazana wcześniej w mediach, mówiła natomiast, że noworodek po upadku na podłogę łazienki nie dawał oznak życia. Pełnomocnik rodziny złożył w tej sprawie skargę do Rzecznika Praw Pacjenta dotyczącą opieki medycznej nad ciężarną.
Nie wiadomo jeszcze, jaki jest obecny stan zdrowia dziecka po zdarzeniu, ani jakie uzasadnienie przyjął sąd, odmawiając aresztu. Otwarte pozostaje też, czy skarga do Rzecznika Praw Pacjenta zostanie formalnie rozpatrzona.
Źródła
Tekst opracowany z pomocą sztucznej inteligencji. Za publikację odpowiada Redakcja Co w Warszawie.
Powiązane materiały
Kierowca Porsche uderzył kobietę po Czerniakowskiej na Mokotowie
W czwartek 15 października, około 10:40, na skrzyżowaniu ulicy Czerniakowskiej i aleji Witosa na Mokotowie kierowca Porsche zajechał drogę innemu samochodowi, wysiadł i uderzył jadącą nim 66-letnią pasażerkę. Nie doszło do kolizji między pojazdami, a napastnik zdążył odjechać, zanim na miejsce przyjechała policja. Sprawa dotyczy agresji drogowej wobec osób, które zareagowały na sposób jazdy kierowcy Porsche.
Dwaj motocykliści zginęli w piątek w wypadkach w Warszawie i Łomiankach
W piątek, 16 października, w ciągu niespełna godziny doszło do dwóch śmiertelnych wypadków z udziałem motocyklistów na Mazowszu. Jeden zginął na Wybrzeżu Szczecińskim w Warszawie po uderzeniu w krawężnik, drugi w Łomiankach w zderzeniu z samochodem podczas wyprzedzania. Obaj mężczyźni, w wieku 21 i 47 lat, zginęli mimo akcji ratunkowej.
Studentka SWPS groziła nożem na WhatsAppie. Zarzuty
19-letnia studentka pierwszego roku Uniwersytetu SWPS w Warszawie usłyszała zarzut kierowania gróźb karalnych wobec uczestników studenckiej grupy na komunikatorze. Pisała, że należy do „grupy nożowników” i ma zadanie zabić podczas zajęć, dołączała zdjęcia noża. Trzy osoby z około stu uczestników kanału zawiadomiły policję, obawiając się o swoje bezpieczeństwo.