KPN tłumaczy strzał w auto w Puszczy Kampinoskiej. Śledztwo trwa
Dzień po publikacji relacji poszkodowanej pary władze Kampinoskiego Parku Narodowego przedstawiły swoją wersję zdarzenia z 27 września, gdy strażnik parku oddał strzał w kierunku samochodu małżeństwa na terenie leśnictwa Zamczysko. Park twierdzi, że kierowca najpierw potrącił funkcjonariusza, para utrzymuje inaczej. Sprawę bada prokuratura rejonowa w Grodzisku Mazowieckim.
Władze Kampinoskiego Parku Narodowego przedstawiły swoją wersję zdarzenia z 27 września, gdy funkcjonariusz Straży Parku oddał strzał w stronę samochodu spacerowiczów. Oświadczenie opublikowano dzień po tym, jak sprawę jako pierwsza opisała “Wyborcza” — 29 września. Do zdarzenia doszło około godziny 13 w leśnictwie Zamczysko, na terenie zamkniętym dla ruchu pojazdów.
Park: kierowca najpierw potrącił strażnika
Z relacji parku wynika, że dwaj strażnicy patrolowali teren oznakowanym pojazdem służbowym, gdy natrafili na forda zaparkowanego w niedozwolonym miejscu. Kierowca i pasażerka, małżeństwo, wysiedli z auta, by iść na spacer, i odmówili okazania dokumentów. Według parku mężczyzna zignorował polecenia strażnika, a następnie gwałtownie ruszył samochodem w jego kierunku i potrącił go. Dopiero wtedy funkcjonariusz miał oddać strzał skierowany w dół, który uszkodził chłodnicę pojazdu. Park podkreślił, że strażnik ma wieloletnie doświadczenie oraz wymagane uprawnienia do noszenia broni, i złożył zawiadomienie o czynnej napaści na funkcjonariusza.
Czytaj teżMilik złamał przepisy przy policji. Sprawa trafi do sąduDruga wersja: broń wyjęta podczas sprzeczki
Kobieta uczestnicząca w zdarzeniu przedstawia inny przebieg. Twierdzi, że to strażnik wyjął broń w trakcie konfliktu i próbował zepchnąć ich samochód do przydrożnego rowu, zanim doszło do strzału w chłodnicę. O pierwszej relacji tej sprawy pisaliśmy pod koniec września, gdy kobieta z Warszawy opisała, że uzbrojony strażnik zagroził jej i mężowi, a dziennikarka “Wyborczej” potwierdziła, że mężczyzna faktycznie jest pracownikiem Straży Parku.
Prokuratura bada zasadność użycia broni
Sprawę prowadzi Prokuratura Rejonowa w Grodzisku Mazowieckim, która ustala zarówno zachowanie kierowcy, jak i to, czy użycie broni przez strażnika było uzasadnione i przeprowadzone we właściwy sposób. Polskie przepisy pozwalają funkcjonariuszom straży parków narodowych sięgnąć po broń palną w ściśle określonych sytuacjach, gdy zachowanie kierującego pojazdem zagraża życiu lub zdrowiu — to właśnie ustalenie, czy taka sytuacja faktycznie miała miejsce, jest teraz przedmiotem śledztwa. Dochodzenie trwa, a ostateczny przebieg zdarzeń ma się wyjaśnić po zebraniu pełnego materiału dowodowego, w tym zeznań obu stron.
Źródła
Tekst opracowany z pomocą sztucznej inteligencji. Za publikację odpowiada Redakcja Co w Warszawie.
Powiązane materiały
Strażnik Kampinoskiego Parku wycelował broń w spacerowiczów
W ostatnią niedzielę na terenie Kampinoskiego Parku Narodowego doszło do niepokojącego incydentu z udziałem uzbrojonego mężczyzny i pary spacerowiczów. Kobieta relacjonuje, że mężczyzna wyciągnął broń i groził jej rodzinie słowami „na takich jak wy mam sposoby”. Dziennikarka „Gazety Stołecznej” ustaliła w toku dwudniowej weryfikacji, że uzbrojony mężczyzna jest pracownikiem straży Kampinoskiego Parku Narodowego.
15-latek z Ukrainy planował zamach w galerii w Warszawie
Policjanci z Żoliborza namierzyli 15-letniego obywatela Ukrainy, który wyszukiwał w internecie treści o przeprowadzeniu zamachu terrorystycznego w centrum handlowym oraz o pozbawieniu życia funkcjonariusza policji. Po przeszukaniu mieszkania i zabezpieczeniu sprzętu elektronicznego sąd rodzinny skierował nastolatka do młodzieżowego ośrodka wychowawczego.
Napad w garażu na Woli. Trzej zatrzymani po porwaniu do lasu
W garażu podziemnym jednego z bloków na warszawskiej Woli dwaj napastnicy zaatakowali mężczyznę nożem i przedmiotem przypominającym broń, a następnie wywieźli go do lasu i żądali pieniędzy. Policja zatrzymała trzech podejrzanych w wieku 25, 47 i 51 lat, wspierana przez kontrterrorystów z Warszawy i Białegostoku.